Samopodlewający się warzywniak

Jak już Wam wspominałam w poście Grunt to dobry plan jestem szczęśliwą posiadaczką automatycznego systemu nawadniania na balkonie :) Przez wiele lat dźwigałam ciężkie konewki i tony butelek na mój balkonowy warzywniak i na mój drugi kwiecisty balkon. Teraz, gdy moja uprawa się sama podlewa (w głównej mierze :), wodę zanoszę tylko na drugi balkon i uwierzcie mi, że jest to ogromne ułatwienie. Co mi przypomina, ze muszę napisać o moim drugim ogrodzie w doniczkach :)


Automatyczne podlewanie, za które jestem wdzięczna memu Małżonkowi (podkreślam ten fakt raz jeszcze, bo mówi, że o nim nie piszę :), pomysłodawcy i realizatorowi owego pomysłu, służy mi od lat dwóch. Teraz będzie trzeci sezon jego użytkowania. System nosi nazwę Automatycznej Konewki (firmy Gardena) i składa się z: transformatora z włącznikiem czasowym, pompy z filtrem, rozdzielników wody, przewodu rozdzielającego, przewodu doprowadzającego wodę do roślin, szpilek mocujących, zaślepek.

Świeży zestaw prosto z pudełka wygląda tak (mój jest już dawno złożony i używany więc korzystam ze źródła:)

źródło: Gardena


Mój wspomniany już, wspaniały Małżonek (mam nadzieję, że to czyta ;) zainstalował gniazdko elektryczne na balkonie, bez czego system nie miałby prawa bytu. Do Automatycznej Konewki będziecie potrzebować jeszcze zbiornik z wodą, w którym umieszcza się pompę. Ja mam taki 60 litrowy z wieczkiem, ale wybór zbiornika i jego objętość zależy od Was.


źródło: Leroy Merlin


Na pewno sam zbiornik zajmuje trochę miejsca na balkonie, jednak przy mniejszej doniczkowej plantacji, aż tak duży zbiornik nie jest potrzebny. Niezależnie od rozmiaru beczki najważniejsze żeby nie była przezroczysta lub biała, bo w przeciwnym razie będziecie w niej hodować glony, a tego na pewno nie chce pompa do wody i Wy również :)

Jak założyć system nawadniający? Każdy z Was poradzi sobie z jego instalacją. Instrukcja jest dobrze napisana i w sumie dużej filozofii tu nie potrzeba. W dużym skrócie: pompa ląduje do beczki napełnionej wodą, do pompy jest podłączony przewód, z przewodu "wystają" elementy kropelkujące wodę do doniczki, a całość jest podłączona poprzez transformator do prądu.

Nawet pięknie wykonałam schemat nawadniania :)




To Wy, a właściwie Wasza uprawa decyduje o długości linii nawadniającej. Po ustawieniu doniczek z roślinami na balkonie dostosowujemy długość przewodu i mocujemy element kropelkujący tuż obok naszej rośliny, tak aby woda skapywała bezpośrednio na korzenie. Tak to wyglądało u mnie:





Na dużą doniczkę (60 litrów) z pomidorami malinowymi mam 3 "małe kraniki" - każdy na jeden wysoki pomidor. W tej doniczce miałam też pomidorka koktajlowego i zioła i jak widać całe towarzystwo dało radę :) 

Dużym plusem systemu jest możliwość ustawienia ilości "kropelkowania" wody, czyli ile minut chcemy żeby się "kropelkowało" i ile razy dziennie (jest parę wariantów do wyboru). W dni gorące mam włączone podlewanie rano i wieczorem po 6 minut i to wystarcza. Oczywiście jeśli pada i jest chłodniej, czy też ziemia w doniczce jest mokra to zmniejszam podlewanie.




Automatyczne nawadnianie pozwoli Wam inaczej spędzać czas niż na wiecznym podlewaniu :) Tylko jest jedno "ale" o czym powinniście pamiętać: rośliny trzeba nawozić. Szczególnie warzywa wymagają stosowania nawozów, żeby kwitnąć i zawiązywać owoce. Zatem raz na jakiś czas (ja to robię zazwyczaj raz na 3-4 dni) zamiast podlewania z systemu trzeba wziąć do łapek konewkę z nawozem i podlać nim rośliny.
Uwaga: woda zawsze musi być w beczce! Pompa nigdy nie może chodzić na "sucho", bo inaczej się zapowietrzy i nie będzie działała. 


I powiem Wam na koniec, że łatwiej o piękny ogród w doniczkach, jeśli się sam nawadnia :)

Komentarze

Publikowanie komentarza