sobota, 27 kwietnia 2019

Słoneczny balkon

Jak już pisałam, jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch balkonów - jeden wychodzi na stronę południowo-zachodnią (kwiatowy + kotowy), a drugi na północno-zachodnią (warzywniak). Pisząc o warzywach zawsze osadzam je w scenerii mojej plantacji, czyli na balkonie, na którym słońce się pojawia po południu. Inna jest "słoneczność" na balkonie, który mam przy dużym pokoju - w skrócie słońca jest o wiele więcej :) I z jednej strony więcej słoneczka na balkonie pomaga w opalaniu się :) ale z drugiej - nie wszystkie kwiaty wytrzymują taką ilość słońca. I tu dochodzimy do meritum sprawy: wszystkie rośliny muszą być wybrane najpierw pod względem ich wymagań, a dopiero później pod kątem naszego "podobania się". I zostało to przeze mnie wielokrotnie sprawdzone i jak się słusznie domyślacie nie zawsze były to dobre decyzje :)


Zdecydowana większość kwiatów doniczkowych lubi i potrzebuje słońca. Przez lata uprawiałam dużo przeróżnych roślin, dla których słońce było kluczowe. Czy wszystkie mi zatem szły jak marzenie? no niestety nie. A dlaczego? Bo niestety podział na balkon ze słońcem i bez słońca to trochę za mało, aby odpowiednio dobrać kwiaty. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę wiatr i  rodzaj barierek na balkonie. Już tłumaczę mą złotą myśl :) Dużo roślin o delikatnej strukturze nie poradzi sobie na wietrznym stanowisku. Po prostu będą się łamały.
Można się trochę osłonić przed wiatrem iglakami czy przyczepić do barierek takie słomiaste coś (przepraszam, ale mi się to strasznie nie podoba), ale nie pozbędziemy się wiatru w 100% i trzeba o tym pamiętać. W najlepszym razie najmniej wiatru dotrze wówczas na dół, czyli roślinom posadzonym w niskich doniczkach nic się nie stanie :)

Mój balkon jest raczej z tych wietrznych :)

Wraz z wiatrem idzie deszcz. I to często nie jest lekki letni deszczyk :( Na moim balkonie potrafi być ściana deszczu, mimo zadaszenia. Mam taki jeden wystający róg balkonu, który kocha deszcze i śniegi i zawsze rośliny tam stojące są mokre. I tak to też trzeba wziąć pod uwagę. Przykład? Kupiła Małgosia pnącze o nazwie kobea. Posadziła do doniczki, w której nie było otworów. Przyszły ulewy w lipcu (mało rzeczy pamiętam, ale to pamiętam dokładnie:) i trwały przez parę dni. Wiadomo, że jak leje to się nie podlewa kwiatów. Generalnie jak tak leje to ja na balkon nie wychodzę, bo jest zimno, mokro i fe... macie inaczej? Wracając do kobei - nie przeżyła. Dlaczego? W doniczce była jedna wielka kałuża. Nawet nie pomogło zrobienie od spodu doniczki otworów. Parę dni w kałuży spowodowało, że kobea po prostu zgniła i padła :( I co z tego, że balkon jest słoneczny?




Barierka balkonu. Czemu napisałam, że dużo od niej zależy? Są trzy typy barierki - metalowe, betonowe i szklane. Metalowe nie ograniczają ani słońca ani wiatru, betonowe - dużo zacieniają, ale i osłaniają. Z kolei szklane potrafią działać jak piekarnik - bardziej mleczne szkło rozprasza światło, a przezroczyste wzmacnia działanie promieni słonecznych, za to chronią dół balkonu przed wiatrem. Ja mam metalowe barierki i z tych wszystkich typów są one dla mnie najlepsze.

I coś, co jest oczywiste, ale nie wiem czy jest to wiadome - na słonecznym balkonie wody ubywa :) Ogród w doniczkach na słońcu musi być odpowiednio często podlewany. Ziemia w doniczkach, szczególnie plastikowych, w takich warunkach szybko wysycha. W dni upalne często podlewam rośliny nawet dwa razy dziennie - rano i wieczorem. W takich warunkach trzeba się też zaprzyjaźnić ze spryskiwaczem na wodę :)

Jakie kwiaty sprawdziły się u mnie na balkonie?
a proszę, oto one:)
- świerk biały
- kobea (oprócz tej zalanej:)
- clematis
- bugenvilla
- kuflik
- przeróżne palargonie
- mnóstwo petunii
- róże
- tuje
- drzewka owocowe
- winobluszcz
- lobelie
- cynie
- dalie
- szałwie
- wilce ziemniaczane
- komarzyca
- stokrotki afrykańskie
- psianka (w formie drzewka)
- smagliczka
- uczep
- heliotrop
- lewonie
- aksamitki
- tytoń ozdobny
- kosmos
- sundavilla
- oleander
- żeniszek
- goździki
- bakopa
- bluszcz
- truskawki
- groszek pachnący
- aksamitki
- mini wierzba
- kocimiętka
- koleus


Jak widzicie przez lata hodowałam bardzo dużo kwiatów balkonowych (za czasów, gdy nie miałam świadomości o istnieniu roślin toksycznych dla kotów). Nauczyłam się jak je pielęgnować na słonecznym balkonie i jakie szkodniki mogą je jeść :) Wielu z nich już nie będę miała na balkonie, bo są trujące dla kotów i jak się okazało dla dzieci też. O roślinach toksycznych balkonowych postaram się Wam jeszcze napisać. Teraz wspomnę o tych roślinach z powyższej listy, które są najbardziej trujące dla dzieci, a są to oleander, bluszcz, psianka i winobluszcz. Także dla mnie tych roślin już nie ma :)
Uwielbiam tworzyć kompozycje z kwiatów i łączyć ze sobą różne kolory. Sadząc różne kwiaty do jednej większej donicy trzeba pamiętać, żeby miały te same potrzeby dotyczące wilgoci (bo trudno jest podlewać z jednej strony doniczki, a z drugiej nie :)




Kwiaty balkonowe sadzę w plastikowych doniczkach, w których (od historii z kobeą:) zawsze jest odpływ. Na dno zawsze stosuję keramzyt i ziemię uniwersalną (do ziemi często dodaję hydrożelu zatrzymującego wodę, z której roślina może korzystać w razie potrzeby).

A tak balkon wyglądał kiedyś:


















Co planuję posadzić w tym roku?

W tym roku po raz kolejny będę wdzięczna świerkowi białemu za zieloną osłonę :) Bardzo się polubiłam z tymi "kłujkami", mimo iż nie są aż tak bezobsługowe jak na początku sądziłam. Białe donice, w których rosną, zostały zrobione przez mojego drogiego kolegę Dominika (chwała mu za to:) Donice są ocieplone od środka i mają otwory na spodzie, dzięki którym nadmiar wody ma gdzie uciec. Dolną warstwę stanowi 10-15 cm keramzytu, a następnie ziemia kwaśna do iglaków. Górna zaś to kora, którą co roku wymieniam. Świerki są już z nami 3 rok i mają się świetnie! :) Poprzednio w tym miejscu mieliśmy tuje, które niestety nie szły jak należy, delikatnie mówiąc ;)










Już drugi rok mam mini drzewko gruszę. Teraz pięknie kwitnie :) Mam wielką nadzieję, że ilość kwiatów przełoży się na powstanie ogromu gruszek. Kupiłam drzewko w zeszłym roku w jednym z marketów, zauroczona faktem posiadania własnych owoców :) Wiem już, że warzywa na balkonie są super, ale chciałabym mieć też dużo owoców. Rok temu niestety nie było żadnej gruszki :( czekałam cierpliwie i nic się nie pokazało...nie wiem czemu. Podejrzewam, że muszą być dwie gruszki kwitnące o tym samym czasie, żeby mogły się wymieniać pszczółkami i żeby w ten sposób powstały owoce. Ale są też gatunki samopylne i mam nadzieję, że moje drzewko takie właśnie jest. Zobaczymy w tym roku :) jedno jest pewne - kwitnące drzewo owocowe na balkonie to bardzo pocieszna sprawa :) taki osobisty promyk wiosny :)









Nowością na balkonie jest dla mnie bambus. O bambusach na balkonie dowiedziałam się przez przypadek. Nie wiem czemu, ale do tej pory kojarzyły mi się z bardzo egzotycznie i na pewno nie balkonowo. A tu proszę niespodzianka! :) Natchnęłam się na blog Bambusowy Sen i to był to, czego potrzebowałam. Przeczytałam wszystko i wybrałam bambus czerwony, bo może być hodowany na słońcu no i pięknie wyglądał na zdjęciu :) Zamawiałam sadzonkę w marcu w Oaza-Palmy i już na początku kwietnia do mnie dotarła. Jest piękna :) Nie mogę się doczekać, aż się cały zazieleni i trochę rozrośnie. Zresztą sami zobaczcie jaki jest piękny! I zdradzę Wam jeszcze, że nie wiedziałam, że bambusy nie gubią liści na zimę. No serio! nie miałam bladego pojęcia! Jeszcze jedna zaleta tego pięknego bambusa :)








Wybrałam bambusa, bo jest nietoksyczny dla kotów, a to moje najważniejsze kryterium doboru roślin na balkon. Czyli mam słońce, wiatr i koty... wybór roślin jest mocno zawężony przez futrzany aspekt :) Ale jest jeszcze jeden warunek wyboru roślin - nie mogą być toksyczne również dla mojego małego synka:)
Jak widzicie mam duże wymagania:) Na dodatek balkon ma niecałe 6 m2 i już jest w części zajęty przez 6 świerków i mini gruszę. A w planach mam jeszcze zakup róży, petunii, kuflika i może jakąś ładną cynię bym dorwała :) 

W następnym poście pokażę Wam co kupiłam i jak wygląda mój słoneczny balkon. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)






 






  

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Świąteczne dekoracje

Święta Wielkanocne już tuż tuż, więc dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi pomysłami na roślinne świąteczne dekoracje. Nie będzie dużo tekstu, bo co tu pisać, zdjęcia mówią same za siebie :)

Ciekawa jestem, która podoba Wam się najbardziej? :)















































 



















Na koniec życzę Wam Wesołych i Radosnych Świąt :) 

Koniecznie napiszcie w komentarzach, które dekoracje Was zainspirowały :) 


niedziela, 7 kwietnia 2019

Siewki ziół i warzyw

Jeśli zasadziliście nasiona ziół w tym samym mniej więcej czasie, jak ja, to wyglądają one tak:

bazylia drobnolistna



majeranek



pietruszka
bazylia zielona


Zasadziłam zioła: 3 odmiany bazylii, pietruszkę i majeranek w małych plastikowych doniczkach. Póki co zostawiam je w nich. Dopiero jak podrosną i korzonki zaczną wystawać z doniczek wówczas je przesadzę do doniczek już docelowych. Pewnie będzie to pod koniec kwietnia. Parę dni je jeszcze przetrzymam wtedy w domu i wio na balkon :) 
Mięta powoli i nieśmiało wygląda z doniczki. Długo jej to idzie, ale mam nadzieję, że jak już będzie ją widać to będzie szybciej rosła.
W ciągu tego tygodnia mam w planach posianie reszty zaplanowanych warzyw i ziół (ale zobaczymy jak mi czas pozwoli, bo ostatnio jestem z nim na bakier :(  

To czas żeby przepikować pomidory. Co to znaczy? Pikowanie to piękna nazwa i fachowa na przeniesienie pomidorka z doniczki, gdzie był i rósł obok innych pomidorków do osobnej doniczki, czyli do warunków bardziej luksusowych :) Pikowanie wzmacnia pomidory, a czytałam, że pomidory wręcz wymagają pikowania do poprawnego wzrostu korzeni i całej rośliny. Kiedy się pikuje? Gdy roślinka ma ma już drugą parę liści, które to liście nie przypominają w wyglądzie tych pierwszych, to jest czas na pikowanie, czyli gdy wyglądają tak:





Jak się to robi? Pokażę Wam poniżej.



PIKOWANIE POMIDORA - krok po kroku

 

1. Przygotowujemy plastikowe doniczki i je napełniamy ziemią (z dodatkiem perlitu lub nie jak kto woli:)


2. Robimy ręką mały dołek - miejsce dla pomidorka


 3. Wybieramy pomidorka, od którego zaczniemy pikować






3. Podważamy delikatnie ziemię pod pomidorkiem (tak jakbyśmy próbowali go wykopać), ja używam do tego patyczka


4. Bierzemy pomidorka bardzo delikatnie za listki ale uwaga - tylko te pierwsze listki




5. Przenosimy pomidorka (delikatnie, nie dotykając łodygi) i wsadzamy do doniczki i zakopujemy w dołku głębiej niż rósł do tej pory




6. Delikatnie uciskamy ziemię i jeśli trzeba dodajemy nowej ziemi z opakowania

7. Podlewamy wodą odstałą 




 8. Stawiamy w miejscu nasłonecznionym z dobrą cyrkulacją powietrza, czyli ciągle pamiętamy o otwieraniu okna








I to na razie tyle jeśli chodzi o pomidorki. Jeśli zaczną Wam one mocno już iść do góry to wbijcie w doniczkę patyczek i bardzo ostrożnie podwiązujcie pomidorka do patyczka (włóczką, muliną, wełną, czy też specjalnym sznurkiem do podwiązywania warzyw). Przez jakieś 2 tygodnie nie nawoźcie jeszcze niczym (o nawozach jeszcze będę pisać). Oczywiście codziennie podlewamy :)


Ogórki są już tak duże, że muszę im wbić zaraz patyczek w ziemię i je podwiązać. Jeszcze chwila i będą kwitnąć :)








Na tym dziś kończę i zabieram się za podlewanie moich siewek :)
A Wam jak rosną warzywa? :)

No to siejemy