Własne warzywa na balkonie - hodowla z nasion vs gotowe sadzonki




Hodowanie warzyw na balkonach staje się coraz bardziej popularne. Ten "eko-trend" podłapały również hipermarkety, które z roku na rok mają coraz większy asortyment sprzedawanych sadzonek warzyw. Jeszcze parę lat temu sadzonki te były do kupienia tylko w sklepach ogrodniczych. Ba! Teraz nawet osiedlowe stragany często mają w swoich ofertach sadzonki warzyw. Muszę przyznać, że bardzo mnie cieszy ich rosnąca wszechobecność! 

Kupując sadzonki zwróćcie uwagę, że sprzedawane rośliny są różnej jakości. Wybierając sadzonkę spójrzcie na jędrność liści i stan samego pędu. Bardzo ważna jest też jednorodna barwa liści (mówiąca o ewentualnych chorobach i kondycji rośliny), brak widocznych pasożytów, stan korzeni wystających z doniczki. 



W marketach i sklepach spożywczych znajdziemy też dużą gamę nasion kwiatów, warzyw i ziół. Pozostaje tylko wybierać pomiędzy gatunkami roślin, metodą uprawy - czy to z nasion czy już gotowych sadzonek i już teraz zacząć planować uprawę balkonową. 


Tu muszę ujawnić, iż ja jestem nasionkowym świrem :). Po prostu nie mogę się powstrzymać przed zakupem nowych nasion, jeśli tylko takie widzę. Szczerze mówiąc nie do końca wiem czemu tak mam, ale mam i musiałam to po prostu zaakceptować :) (i mój biedny Mąż również :). Ale ma to też swoje racjonalne (dla mnie :) przyczyny. Po pierwsze tylko w asortymencie nasion można wyhodować fajne i oryginalne gatunki warzyw jak np. mini bakłażan czy kolorową mieszankę marchewki (oba warzywa będę hodowała w tym roku i już nie mogę się ich doczekać :). Ale nie jest to jedyny powód. Patrzenie jak z tych malutkich kropeczek rośnie najpierw jeden mały zielony listek, a potem kolejny i kolejny, aż w końcu powstaje dorodna, piękna roślina i obserwowanie, jak rosną jej owoce jest dla mnie terapią na całe zło tego świata :) ja się po prostu wyłączam przy tym całkowicie. To niesamowite jak bardzo mnie to pochłania! Poza tym po prostu uwielbiam iść na balkon i zbierać moje własne warzywa! Ten ich zapach jest niesamowity! Do tego ten intensywny smak... mniam! :)




I na koniec pokażę Wam teraz kilka zdjęć z paru sezonów warzywnych. Każdego roku staram się zmieścić maksymalnie dużą liczbę roślin na moich 6 m2 balkonu i nie jest to wcale łatwe zadanie! Bo ja mam apetyt na ogrom doniczek i wielką plantację dosłownie wszystkiego, a ogranicza mnie wielkość mojego balkonu :( może kiedyś uda mi się znaleźć więcej miejsca, ale to już inny temat :) no i oczywiście ekspozycja na słońce. Zdradzę Wam jeszcze, że w sezonie praktycznie nie kupuję pomidorów i ogórków czy ziół, a czasem zbiór pomidorków koktajlowych jest tak obfity, że robię z nich sos do makaronu (przy okazji spróbujcie tego kiedyś, a poznacie zupełnie nowy smak).










Mimo iż "bawienie się" w nasionka jest trudniejsze, bardziej czasochłonne oraz wymaga wygospodarowania miejsca w mieszkaniu, to ja polecam tę wersję uprawy. Przy kupnie gotowych sadzonek lwia część pracy jest już tak naprawdę zrobiona. Jedyne, co dalej należy zrobić z małymi roślinkami, to je posadzić w miejsce docelowe po 15 maja (kiedy to mijają możliwe temperatury minusowe w nocy i można bezpiecznie zostawić rośliny na balkonie) i oczywiście dalej je odpowiednio pielęgnować.




Zachęcam Was do spróbowania posiadania własnej uprawy, nawet jeśli myślicie tylko o posadzeniu jednego pomidorka koktajlowego na parapecie kuchennym :) to i tak chciałabym Wam w tym pomóc na każdym etapie hodowli i Was w tym wspierać. Zobaczycie, że warto! :)
Dajcie znać w komentarzach czy planujecie hodować w tym roku warzywa i czy wybieracie metodę gotowych sadzonek czy też kuszą Was nasiona?:)





W następnym poście napiszę jak siać i co siać i gdzie siać:)


Komentarze

  1. najlepsza miejska ogrodniczka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpis inspirujący i motywujący zarazem. Z niecierpliwością czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgorzata Karczewska brawo ! Już kiedyś próbowałam swoich sił w balkonowym ogrodnictwie ale niestety bez większego efektu.. zawsze podziwiam Twoje plantacje �� polecam Ci zrobić serie wpisów o hodowli pomidorków, tak wiesz krok po kroku w odpowiednim momencie sezonu, może wtedy łatwiej nam laikom będzie coś wyhodować �� moja pierwsza plantacja się " poparzyła", tak myślę że przez źle dobrana ziemię z gotowym nawozem. Doniczki mam, brakuje tylko motywacji

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Wam dziękuję:) mam nadzieję, że następne moje posty będą dla Was równie inspirujące:) dzielcie się proszę Waszymi uwagami i pytaniami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Małgosiu, ja potrafię zasuszyć nawet kaktusy. Nigdy nie pamiętam, że rośliny należy podlać i często kończy się to dla nich tragicznie. Co do upraw ogrodowych, to mój kręgosłup nie pozwala mi na grzebanie w ziemi i pielenie. Dlatego kibicuję Tobie i wszystkim maniakom upraw. Trzymam kciuki za nowe osiągnięcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorota, ale mi też nie zawsze wszystko wychodzi:) poza tym mam nawadnianie na balkonie i uwierz proszę, że to jest niesamowite ułatwienie:) dużo zdrówka Ci życzę i bardzo dziękuję za wsparcie:)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza